4.jpg
Kartka z kroniki klasy III TOTp
Poprawiono: 25 listopad 2021

Pewnego dnia pani Krystyna Hotloś rzuciła nam na lekcji wyzwanie: „Czas, aby wcielić się w rolę pracownika turystyki i wykorzystać swoją wiedzę w praktyce! Możecie np. spróbować sił jako touroperator i zorganizować od początku do końca wycieczkę”. Jakież było jej zdziwienie, kiedy Kinga Wańczyk i Ola Owsianka bez chwili wahania odpowiedziały : „My to zrobimy”.

Pani profesor momentalnie podchwyciła tę deklarację i krótko zarządziła: „W takim razie proszę o zorganizowanie wycieczki dla uczniów klasy III TOT, kierunek Sandomierz, data 3 października 2021r., cel – odkrywanie kart historii Polski”.

Dziewczyny wzięły się od razu do pracy – trzeba było zarezerwować bus, przewodnika po Sandomierzu, policzyć koszty, ustalić koszt jednostkowy, zebrać pieniądze i przekazać każdemu istotne informacje. Było trochę pracy, ale udało się i pojechaliśmy do Sandomierza!

Droga była długa, ale pogoda piękna: pełne słońce, błękitne niebo… Mogliśmy podziwiać górzyste tereny w wielobarwnej szacie naszej złotej polskiej jesieni.

W Sandomierzu pani przewodnik oprowadziła nas po najciekawszych zakątkach miasta. Podziwialiśmy dumnie stojący na wysokiej skarpie Zamek Królewski – dawną siedzibę książąt i królów. Król Kazimierz Wielki spędzał tu ponoć sporo czasu, podobno łatwo tracił głowę dla kobiet… i to wraz z koroną, którą w 1910 r. odnaleziono w Ogrodzie Benedyktynek. Jest to tzw. korona hełmowa, zakładana na zbroję.

Podobało się nam porównanie grodu do wiecznego miasta – Rzymu, ze względu na położenie na siedmiu wzgórzach. Na Starym Rynku byliśmy pod wrażeniem wizytówki Sandomierza – renesansowego Ratusza Miejskiego. Ze zdziwieniem przyglądaliśmy się mocno pochyłej platformie rynku, zastanawiając się, jak można chodzić po niej w zimie, gdy jest ślisko?

Przeszliśmy także Podziemną Trasę Turystyczną. Najpierw spotkaliśmy się z kasztelanem – ubranym w piękne, barwne szlacheckie szaty. Od razu poczuliśmy atmosferę dawnych lat. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy pan kasztelan zaproponował przybliżenie dawnych dziejów poprzez przebieranie się w historyczne stroje – i tak pojawił się wśród nas Mieszko, Dobrawa, nie zabrakło też janczara! Na koniec każdy mógł przebrać się za wybraną postać z przeszłości. Dziewczyny piszczały z radości – trwała prawdziwa sesja zdjęciowa.

Później udaliśmy się do dawnych piwnic kupieckich, które rozciągają się pod rynkiem kilka poziomów, są połączone ze sobą i tworzą bardzo tajemniczy podziemny labirynt. Z piwnicami związana jest legenda o Helenie Krępiance, która zwabiła w to miejsce najeźdźców – Tatarów i odcinając im drogę powrotu, uwięziła ich na zawsze w tym labiryncie… brrr, straszna historia! Po wyjściu z podziemi z ulgą przywitaliśmy słońce. Następne kroki skierowaliśmy w miejsca znane z produkcji filmu „Ojciec Mateusz”, niestety nie spotkaliśmy się z nim!

Po drodze zatrzymaliśmy się przy olbrzymim pierścieniu, wykonanym z krzemienia pasiastego, kamienia, który jest rzadszy niż diament i występuje tylko w okolicach Sandomierza. Niektórzy celebryci z całego świata (np. Madonna) przyjeżdżają tu, aby nabyć niezwykłą biżuterię z „kamienia optymizmu”.

Tyle ciekawych rzeczy – ale czas nieubłaganie płynie i musimy kończyć nasz spacer po urokliwych uliczkach, rozciągających się na siedmiu wzgórzach. Jeszcze tylko przejście przez furtę – Ucho Igielne i przez Wąwóz Lessowy, wyjście na platformę widokową na Bramie Opatowskiej, skąd rozpościera się piękny widok na Góry Pieprzowe, Wisłę i Kotlinę Sandomierską – naprawdę jest co podziwiać! Czas wracać – ostatnie zdjęcia i powrót do domu.

  Galeria zdjęć >>>